piątek, 9 grudnia 2011

Skarby z DA, część druga

Lubię spacerować po Deviantarcie. Lubię oglądać ciekawe i niezwykłe galerie, równie ciekawych ludzi. Tez uwielbiam o nich pisać. Dlatego w dzisiejszym odcinku skrobnę parę słów o Berylune-AND-Kanaloa.
A jakiż jest powód mojego zainteresowania tą osobą? Może zacznę od początku.
Od jakiegoś czasu grywa sobie w Red Dead Redemption. Gra mnie niesamowicie wciągnęła, co nie dziwi - western, szkielet najnowszych GTA, dużo zabawy z fajnymi bohaterami, czyli to co lubię najbardziej. Oczywiście zaczęłam przeczesywać internet w poszukiwaniu różnych ciekawych rzeczy związanych z tym tytułem. Jakieś fanarty, artykuły, strony, ot tak, z czystej ciekawości fana. Jednak głupia byłam myśląc, ze nie natknę się na nic, na co zareaguję głośnym westchnięciem.
Natrafiłam na galerię Berylune-AND-Kanaloa.
A tam przywitała mnie mangowa stylistyka i OC stworzone przez fankę Red Dead Redemption. Jej OC pojawia się praktycznie w każdej pracy w galerii,stworzyła "kartę postaci" dopisała do niej "niezwykle interesująca" historię, najkrócej mówiąc - kolejna Mary Sue. Bohaterka nazywa się Matty O'Donnel, urodziła się w Texasie jako córka przestępcy i arystokratki z Kaliforni (arystokracja w USA?). Jej ojciec oczywiście uczył ja posługiwania się bronią i innych wielce użytecznych rzeczy, które trzeba umieć na prerii. Ale niestety, łowcy nagród zaczęli ścigać jej ukochano tatusia, dlatego z matką musiały uciekać do San Francisco.
Tak jej ojczym chciał ją wyszkolić na prawdziwą damę, no ale jak można się domyśleć, Matty jest typem chłopczycy, niepokorna i mająca w sobie coś z ojca! Dlatego tez zamiast chodzić w pięknych sukniach i udzielać się na salonach, wyjeżdża i zostaje... szeryfem (?).
Pomijam już fakt, że to OC jest książkowym przykładem Mary Sue ze względu na charakter i zainteresowania, ale kobieta, która zostaje szeryfem? Na początku XX wieku? Ja wiem, że kobiety w tym czasie też umiały posługiwać się bronią (wręcz musiały jeśli żyły w mieście bezprawia), ale nikt mi nie wmówi, że któraś z nich mogła zajmować rządowe stanowisko. Dodatkowo, dziewczyna ubiera się "po męsku", a żeby tego było mało, w wersje współczesne - jej spodnie nie wyglądają raczej jak spodnie szyte w tamtych czasach, a jak dopasowane biodrówki z Big Stara.
Jednak żeby OC było OC pełnym, trzeba stworzyć shipping, czyli sparować ją z kimś. Stworzyć jej chłopaka/narzeczonego/męża. A najlepiej żeby to była postać, która w grze już istnieje i jest postacią uwielbioną przez autorkę.
I tak tutaj tez jest. Nasza Matty jest żoną Jonaha, postaci z Red Dead Redeption, która w całej grze może była z 10 minut. To nawet nie była postać
drugoplanowa. Ale dziewczyna uznała, że postać, o której wiemy tylko tyle, ze jest irytująca i ma teksański akcent jest niezwykle ciekawa, intrygująca i na domiar złego, seksowna, ze trzeba wziąć ją na warsztat.
I tak bohater, który miała niewielką rólkę w grze doczekać się biografii, rodziny, "ciekawej historii"i epilogu. Dwójki dzieci, romantycznej, słodkiej miłości i domku na prerii.
I całej galerii fanartów.
Najbardziej "podobają" mi się prace, gdzie Jonah jest pokazany w sytuacjach "jestem rozebrany, a moja kobieta dostaje orgazmu na sam widok".
Jestem naprawdę pełna podziwu dla wyobraźni tych dziewcząt, które dla swoich OC i dla samych siebie, tworzą historię postaci, które tych historii mieć nie powinny. Uwielbiam patrzeć na te galerie i zastanawiać się, czy to prawda, że one podniecają się widząc fikcyjną postać. Ja też mam ulubionych fikcyjnych bohaterów z gier, literatury, filmów. Ale nigdy moja fascynacja nie przechodziła na taki poziom, bo i po co?
Ale te dziewczyny same się nakręcają, bo mają swoją grupkę koleżanek, które "dzielą się" postaciami - ja wezmę tego, ty tego, każda z nas zrobię swoje OC i będziemy się świetnie bawić!
Tylko szkoda, ze jakość tej zabawy jest kiepska.
Boże, ona jest szeryfem!


19 komentarzy:

  1. Analizując fanficki/arty z DA pomijasz fakt, że cała tak twórczość to po prostu porno dla kobiet. Oczywiście, że będą miały błędy/niedoskonałości/utarte schematy, ale to jakby narzekać, że filmy z RetTube'a nie mają fabuły albo, że w prawdziwym życiu facetowi nie stoi godzinami.

    Mężczyźni są wzrokowcami i do fapania wystarczy im zdjęcie, kobietom potrzeba całego świata przedstawionego i fabuły. (W sumie nie wiem, czy to reguła, ale ja np tak mam.)

    Gdybym nie była akurat zajęta uprawianiem seksu, nauką do sesji i przeprowadzką, totalnie układałabym fanficki, gdzie byłabym siostrą bliźniaczką Irene Adler i uwodziłabym Szerloka bo po pierwszym odcinku drugiego sezonu serialu z bbc jestem zakochana.

    Miło wspominam swój okres fapania do nieistniejących postaci. I nie wiem, czy tamto życie było żałosne. Było po prostu inne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale jest różnica w fapowaniu w domowym zaciszu a wychodzeniem z tym na światło dzienne i pokazywaniu tego w swoim, bądź co badź, portfolio.

    OdpowiedzUsuń
  3. Generalnie to co mówi Mirzka ma sens, ale dodam tylko, że bardzo często to jest porno - ale emocjonalne, nie seksualne.
    Kobiety czytają romansidła, bo pragną zaspokoić pragnienie emocji, a nie dojść i zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  4. A 85% Mary Sue to awatary autorek, co też należy brać pod uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Traktujesz dA jako portfolio? Daj spokój. Większości ludzi wchodzi tam tylko dla community i fapstuffu. (Chociaż ten znak wodny może znacząco to utrudniać.) Galerie są tylko dodatkiem do grup, blogasków, friendów, etc, etc. A masturbacja w domowym zaciszu skończyła się wraz z Web 2.0, teraz najlepiej robić to wspólnie, zwłaszcza, że nie trzeba mieć własnej narracji, można mieć cudzą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypomniało mi to jak mając 14 lat fapałam do Aarina Garda z Neverwinter Nights. Całe szczęście wtedy nie wiedziałam o istnieniu deviantartu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aarin GEND! Damn, zapomniałam nawet jego nazwiska, jestem niewdzięczna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobra mirzka, ale jednak DA to galerie, które się publicznie ogląda, i ja wiem, ze 80% rzeczy tam to crap i nic nie warte śmieci i dla mnie to jest smutne.
    Jednak dalej jest to serwis dla grafików, tak czy inaczej.
    A to, że teraz fapuje się publicznie, tworzy sie irytujące fandomy i grupki wzajemnej adoracji to wiem i tak będzie ale to nie znaczy, ze to ejst wartościowe w jakiś sposób.

    OdpowiedzUsuń
  9. ale mnie tu oprócz fapowania wspólnego uderzył fakt, że dziewczyna się wręcz zakochała w postaci, której praktycznie w fabule nie było. To tak jak pisz eisę fanficki w uniwersum Harre'ego Pottera o psotaci, która była w jednym zdaniu w całej książce.
    Ani to jej postać, ani też w sumie cudza (bo ją za bardzo rpzerobiła)

    OdpowiedzUsuń
  10. http://www.threadbombing.com/data/media/4/whats_going_on.jpg

    OdpowiedzUsuń
  11. Bohaterowie, o których wiadomo najmniej są najlepsi. Masz całe uniwersum do dyspozycji, a jednocześnie praktycznie czystą kartę postaci (Regulus Black w HP, albo Faramir tudzież Radagast w WP).

    dA - dla grafików, pisarzy, animatorów, twórców gier etc, etc. Tyle że cały serwis to właśnie te 80% crapu, gdyby stosunek był odwrotny można byłoby mówić o serwisie, że jest dla grafików, tak, mimo założenia twórców, to serwis dla nieudolnych mangaczek i fandomów.

    Ciekawa jestem, czy są jakieś badania nt. wpływu dzielenia się zboczeniami/dziwnymi preferencjami seksualnymi na forach internetowych do stopnia sfrustrowania seksualnego. Bo jeśli pisanie o tym jakoś znacząco je obniża to chyba raczej plus.

    @Outstar Ja w gimnazjum fapałam do Księcia Persji. To były czasy.

    OdpowiedzUsuń
  12. one sobie nic nie obniżają, one się jeszcze bardziej nakręcają

    OdpowiedzUsuń
  13. http://images3.wikia.nocookie.net/__cb20110809201817/reddeadredemption/images/thumb/2/2e/Rdr_jonah_square.jpg/300px-Rdr_jonah_square.jpg WUT

    OdpowiedzUsuń
  14. Kobieto, skąd ty bierzesz takich ludzi? Ja, podczas swoich spacerów po DeviantArcie nigdy jeszcze nie natrafiłem na podobne bzdurki - może to dlatego, że gdy tylko natknę się na cokolwiek pachnącego mangą odbezpieczam myszkę.

    PS - nie chcecie wiedzieć, do kogo fapałem w szczenięcych latach. Just... don't.

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę, że to normalny przykład osób, które po prostu są bardziej oczarowane światem wirtualnym i przez niego się dowartościowują. Granica jest cienka i często nie kończy się na gimnazjum, a przechodzi w wiek dorosły. Chociaż wszystko zależy jak osoba podchodzi do tego, czy wręcz chorobliwie się w to wkręca czy jest to tylko taka mała rozrywka.

    Rozumiem zniesmaczenie odnośnie takimi galeriami na DA ale nic się na to nie poradzi. Bo żeby coś sie zmieniło to musi się to stać przede wszystkim w głowach takich oto autorów.

    OdpowiedzUsuń