wtorek, 20 grudnia 2011

Trzynaście


19 grudnia na stronie www.rzeczywiscie.tv pojawił się mój rysunek z liczbą trzynaście.
Słonecznie, jak na tę porę roku!
Śniegu dalej nie widać, będą bardzo szare święta.

piątek, 9 grudnia 2011

Skarby z DA, część druga

Lubię spacerować po Deviantarcie. Lubię oglądać ciekawe i niezwykłe galerie, równie ciekawych ludzi. Tez uwielbiam o nich pisać. Dlatego w dzisiejszym odcinku skrobnę parę słów o Berylune-AND-Kanaloa.
A jakiż jest powód mojego zainteresowania tą osobą? Może zacznę od początku.
Od jakiegoś czasu grywa sobie w Red Dead Redemption. Gra mnie niesamowicie wciągnęła, co nie dziwi - western, szkielet najnowszych GTA, dużo zabawy z fajnymi bohaterami, czyli to co lubię najbardziej. Oczywiście zaczęłam przeczesywać internet w poszukiwaniu różnych ciekawych rzeczy związanych z tym tytułem. Jakieś fanarty, artykuły, strony, ot tak, z czystej ciekawości fana. Jednak głupia byłam myśląc, ze nie natknę się na nic, na co zareaguję głośnym westchnięciem.
Natrafiłam na galerię Berylune-AND-Kanaloa.
A tam przywitała mnie mangowa stylistyka i OC stworzone przez fankę Red Dead Redemption. Jej OC pojawia się praktycznie w każdej pracy w galerii,stworzyła "kartę postaci" dopisała do niej "niezwykle interesująca" historię, najkrócej mówiąc - kolejna Mary Sue. Bohaterka nazywa się Matty O'Donnel, urodziła się w Texasie jako córka przestępcy i arystokratki z Kaliforni (arystokracja w USA?). Jej ojciec oczywiście uczył ja posługiwania się bronią i innych wielce użytecznych rzeczy, które trzeba umieć na prerii. Ale niestety, łowcy nagród zaczęli ścigać jej ukochano tatusia, dlatego z matką musiały uciekać do San Francisco.
Tak jej ojczym chciał ją wyszkolić na prawdziwą damę, no ale jak można się domyśleć, Matty jest typem chłopczycy, niepokorna i mająca w sobie coś z ojca! Dlatego tez zamiast chodzić w pięknych sukniach i udzielać się na salonach, wyjeżdża i zostaje... szeryfem (?).
Pomijam już fakt, że to OC jest książkowym przykładem Mary Sue ze względu na charakter i zainteresowania, ale kobieta, która zostaje szeryfem? Na początku XX wieku? Ja wiem, że kobiety w tym czasie też umiały posługiwać się bronią (wręcz musiały jeśli żyły w mieście bezprawia), ale nikt mi nie wmówi, że któraś z nich mogła zajmować rządowe stanowisko. Dodatkowo, dziewczyna ubiera się "po męsku", a żeby tego było mało, w wersje współczesne - jej spodnie nie wyglądają raczej jak spodnie szyte w tamtych czasach, a jak dopasowane biodrówki z Big Stara.
Jednak żeby OC było OC pełnym, trzeba stworzyć shipping, czyli sparować ją z kimś. Stworzyć jej chłopaka/narzeczonego/męża. A najlepiej żeby to była postać, która w grze już istnieje i jest postacią uwielbioną przez autorkę.
I tak tutaj tez jest. Nasza Matty jest żoną Jonaha, postaci z Red Dead Redeption, która w całej grze może była z 10 minut. To nawet nie była postać
drugoplanowa. Ale dziewczyna uznała, że postać, o której wiemy tylko tyle, ze jest irytująca i ma teksański akcent jest niezwykle ciekawa, intrygująca i na domiar złego, seksowna, ze trzeba wziąć ją na warsztat.
I tak bohater, który miała niewielką rólkę w grze doczekać się biografii, rodziny, "ciekawej historii"i epilogu. Dwójki dzieci, romantycznej, słodkiej miłości i domku na prerii.
I całej galerii fanartów.
Najbardziej "podobają" mi się prace, gdzie Jonah jest pokazany w sytuacjach "jestem rozebrany, a moja kobieta dostaje orgazmu na sam widok".
Jestem naprawdę pełna podziwu dla wyobraźni tych dziewcząt, które dla swoich OC i dla samych siebie, tworzą historię postaci, które tych historii mieć nie powinny. Uwielbiam patrzeć na te galerie i zastanawiać się, czy to prawda, że one podniecają się widząc fikcyjną postać. Ja też mam ulubionych fikcyjnych bohaterów z gier, literatury, filmów. Ale nigdy moja fascynacja nie przechodziła na taki poziom, bo i po co?
Ale te dziewczyny same się nakręcają, bo mają swoją grupkę koleżanek, które "dzielą się" postaciami - ja wezmę tego, ty tego, każda z nas zrobię swoje OC i będziemy się świetnie bawić!
Tylko szkoda, ze jakość tej zabawy jest kiepska.
Boże, ona jest szeryfem!