piątek, 11 listopada 2011

Nie mam nic przeciwko

Ja naprawdę nie mam nic przeciwko krytyce. Naprawdę. Już dawno się nauczyłam, że wystawiając cokolwiek w internecie zgadzam sie na ocenianie. I naprawdę mi to nie przeszkadza. Sama nie mam oporów przed ocenianiem i mówieniem co mi pasuje, a co nie, co mi się podoba, a co odrzuca.
Ale jest jedno "ale". I tu nie chodzi mi o termin "konstruktywnej krytyki".
Chodzi o to, że cenię sobie krytykę osób, które przez zwracanie mi uwagi chcą bym była lepsza, bym nie stała w miejscu i się rozwijała. Sprowadzają mój wzrok na błędy, których nie jestem w stanie zobaczyć jako twórca i chcą żebym to naprawiła. Po to, by coś było lepsze. I tego chcę, żeby ktoś kogo się radzę, pokazał mi jak się rowijać.
To, czego nie znoszę, to jak ktoś wytyka mi błędy. Z czystej (może) złośliwości, dla swojej satysfakcji, żeby pokazać, że ja nie umiem, nie potrafię i jest do dupy.
Tego znieść nie mogę.
Bo jak nazwać sytuację, gdzie dana osoba jest w stanie skomentować moją pracę, twórczość, tylko i wyłącznie wtedy, kiedy coś robię źle? Bez żadnych dobrych intencji. Bez rad. Samo wskazanie, że zrobiło się źle i koniec. Bez poradzenia jak naprawić, jak dalej isć.
To potrafi denerwować.
Bo nie po to pytam sie o rady, żeby dostać listę moich błędów bez żadnego wskazania drogi ich naprawy.
Nie, nie chodzi o to, ze krytyka mnie boli. Bo tak nie jest. Ja wiem, że się ciąglę uczę. Gdybym była pewna swego, to bym nie starała się poprawiać i dociekać co robię źle. Denerwuje mnie podejście, kiedy jakaś osoba zwraca sie do mnie tylko gdy ma ochotę wytknąc wszystkie błędy, złe rzeczy i na tym poprzestać. Nic innego tej osoby nie interesuje. Ani moja poprawa, ani dalszy rozwój, nic.
Może nie powinnam się tym przejmować... to znaczy, nie jest to coś co spędza mi sen z powiek i stresuję sie tak, że włosy mi wypadają. Ale w sytuacji, kiedy chcę sie czegoś nauczyć i pytam ludzi, których uważam za utalentowanych, z pewną konkretną wiedzą, tych, którzy moga mi w czymś pomóc - czasami się odechciewa io cokolwiek pytać.
A podobno kto pyta, nie błądzi.

3 komentarze:

  1. na mojej czarnej liście w sejfie, czekają na czas zemsty

    OdpowiedzUsuń
  2. To takie pwrowadzenie do bojow z klientami. Ci nie dosc ze ograniczaja swoja "krytyke" do "niepodoba mi sie" to uznaja argument "bo nie" za szczyt wyrafinowania ktory wszsytko ci powie i rozjasni twoj kipeski projekt.

    OdpowiedzUsuń