sobota, 12 marca 2011

Stare dobre małżeństwo


Po bardzo długim czasie, bo ponad roku ( a może i półtora), połączyłam małżonków, którzy dzielą swa pasję do zegarków. Oraz oboje mają wadę wzroku. Artur pierwotnie maił jeszcze posiadać gogle na cylindrze, ale uznałam to za bezsens jeśli już ma jedne (jednego?) wkręcone w czaszkę. Naprawdę. Ludzie widzący tę pracę najpierw nie wiedzieli co to za żyłki, ale po przyjrzeniu się... cóż, bolało, tyle powiem.

Różnice w rysunku widać po takim czasie.

Och, jeszcze dzieci dorobić i będzie nieszczęśliwa rodzina!

Tutaj można obejrzeć Artura Wilka na DA.

5 komentarzy:

  1. Najpierw zobaczyłam rysunek i pomyślałam, że jesteś niezła, jeżeli potrafisz tak odwzorować swój styl sprzed półtora roku. A potem przeczytałam "Różnice w rysunku widać po takim czasie." i... wstyd, Kaśka. Nawet nie próbujesz się rozwijać, stoisz w miejscu ze swoimi rysunkami i to, że ktoś Ci za nie płaci tego nie zmieni.

    Główne grzechy: Skórę robisz jednolitą jak u plastikowego manekina (zresztą nie tylko skórę, wszystko wydaje się u ciebie plastikowe i płaskie, bo cieniowane identycznie), a cieniutkie, chaotyczne kreseczki w połączeniu z CHORYM natłokiem detali sprawiają, że o czymś takim jak "dominanta", "plany" czy "punkt skupienia" nie może być mowy.

    I proszę, bez tłumaczeń "taki mam styl" albo "to celowy zabieg". Powtarzasz powyższe błędy w każdej bez wyjątku pracy, często dorzucając jeszcze połamaną anatomię.
    Nie wiem, czy ktoś Cię uczył rysunku i malarstwa, ale jeżeli tak, to poniósł sromotną klęskę, bo nie nauczyłaś się nic ponad jak kopiować Patricka Browna.
    Który to najlepszym wzorcem artystycznym nie jest, choć zna i stosuje wszystkie podstawowe kanony sztuki rysunku, czego nie można powiedzieć o tobie.
    Zamiast dziergać starannie każdą dziurkę w koronce, postudiuj na czym to naprawdę polega - no chyba, że jedyne co Cię interesuje to smarowanie w kółko takich samych, sztampowych, nudnych, plastikowych laleczek.



    PS. Ciekawa jestem, czy skasujesz ten komentarz, czy też wdasz się w bezsensowną polemikę. Tak czy inaczej, tylko potwierdzisz, że uderzyłam w czuły punkt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten PS jest kompletnie bez sensu, no chyba, ze jedyny Twój cel w komentarzu to wywołanie jakiejś polemiki.
    Dobrze, przemyślę co napisałaś. Tyle.

    W życiu się stylem nie tłumaczę.
    Tylko ma JEDNO ALE.
    BEZ UŻYWANIA "KAŚKA". Można o mnie pisać wszystko, tylko nie "KAŚKA".

    OdpowiedzUsuń
  3. Krytyka jest w porządku, agresywna krytyka podpisywana cudzym imieniem już mniej ; ) łi al noł hu ju ar.

    prasuj Katarzyno prasuj, bo prasa czyni miszcza

    OdpowiedzUsuń
  4. imo różnicę widać, bo rozwijasz swój własny styl - no cóż, nie każdemu musi się on podobać, ale grunt, że podoba się Tobie. dziwią mnie czasem komentarze krytykujące niuanse wynikające właśnie ze stylu i upodobań danej osoby, a przecież "de gustibus.." i tak dalej. *shrug*

    OdpowiedzUsuń
  5. @Jola trochę racji masz, niestety maskujesz to asekuranckim post scriptum.

    Teraz wdam się w bezsensowną polemikę, bo z paroma rzeczami nie mogę się zgodzić.

    "Główne grzechy: Skórę robisz jednolitą jak u plastikowego manekina (zresztą nie tylko skórę, wszystko wydaje się u ciebie plastikowe i płaskie, bo cieniowane identycznie)"

    Co to znaczy "cieniowanie identycznie" nie jestem pewien, więc nie wiem, czy się zgodzić, czy nie.

    "cieniutkie, chaotyczne kreseczki w połączeniu z CHORYM natłokiem detali sprawiają, że o czymś takim jak "dominanta", "plany" czy "punkt skupienia" nie może być mowy."

    Może, można to zrobić np. kolorem. Ilość detali wcale w tym nie przeszkadza. Chris Bachalo może być tu przykładem.

    "Zamiast dziergać starannie każdą dziurkę w koronce, postudiuj na czym to naprawdę polega" Na czym? Bo aż jestem ciekaw. :)

    @Panna N: Od pewnego czasu mogę powiedzieć, że Twoje szkice podobają mi się bardziej, niż skończone rysunki. Skoro już się bawimy w Wujków Dobra Rada, to dorzucę swoje trzy grosze. Myślę, że zwłaszcza te steampunkowe rysunki zyskałyby na kolorowaniu bardziej przypominającym malarstwo tradycyjne. U Ciebie jest sporo jednolitych gradientów. Czasem ciężko określić źródło światła.
    Plus coś ważnego w kolorowaniu, co kiedyś wytknął mi chyba Koko, czyli teoria koloru (ciepłe i zimne barwy itd.), to naprawdę pomaga ożywić rysunek. I mocniejsze kontrasty w cieniowaniu.
    Generalnie moja rada to więcej odwagi w skali makro, bo cierpliwość do detali już chyba masz :)

    P.S.: A jak się ktoś ze mną nie zgadza to jest gupi a i tak na pewno mój komentarz zostanie skasowany gdyż w internecie nie ma wolności. Ale ja się nie przejmuję tym, czy ktoś się ze mną zgadza, i wcale nie będzie mi przykro, co pokazuję tym bardzo wyluzowanym i zdystansowanym post scriptum.

    OdpowiedzUsuń