niedziela, 27 lutego 2011

Dziennik pokładowy

Panie kapitanie!


Szykuję się do stworzenia kilku projektów postaci ze świata nieco steampunkowego, trochę fantastycznego, może bajkowego. Takie klimaty bardzo mi pasują. Wzięcie najlepszych cech baśni, science fiction i przygody i przyprawienie tego przyprawą zwaną dystansem i przymrużeniem oka. Nie ma nic smaczniejszego dla mnie.
Tylko trzeba uważać, żeby nie stało się to zbyt przerysowane.

wtorek, 22 lutego 2011

Głowa mała, że hoho

Teraz wyjątkowo nie będzie o Chopin-Gate. Nie. Tę sprawę pozostawmy aż ochłonę, przestanę się śmiać i jednocześnie płakać nad polaczkowością.
Teraz będzie o czymś co już było - o perfidnym niewstawianiu nazwisk autorów i źródeł prac, które nasi "koledzy" ślą na przeróżne portale.
Któryś raz z kolei zobaczyłam, że na facebooku w czyjejś galerii pojawia się jakiś komiks, rysunek satyryczny. Wchodzę w galerię, oczywiście to cudze dzieło opatrzone błyskotliwymi komentarzami paru znajomych. Gdzie autor? Gdzie źródło?
Szukam, brak.

Żarcik jest, a jakże, wszyscy się śmieją, och, jaka ty zabawna jesteś i jakie masz świetne poczucie humoru, że znajdujesz takie perełki.
Tylko może następnym razem podaj skąd to masz? Kto był jednak autorem tego co cię tak rozbawiło?
Oczywiście, upominanie się o takie oczywistości musi się skończyć tylko jednym. I nie jest to podanie linku do źródła.
Bo, moi drodzy, źródłem tego śmiesznego obrazka nie jest joemonster, demotywatory czy jeja.pl.
Jedyną słuszną odpowiedzią jaka można usłyszeć w takiej dyskusji jest:
Jak się nie podoba, to nie oglądaj.
Cóż innego?
Wszystkie tłumaczenia, typu, ze to niemiłe, nie odpowiednie, nie wypada, że autorowi się tego nie robi, nie działają. Wręcz przeciwnie, dostajemy wykład o tym, że jak coś wstawisz do Internetu to żyje to własnym życiem i może się z tym dziać co się chce.
Czyli, jak miasto mi postawi ławkę w parku, żebym mogła sobie osiąść w słoneczny dzień upoważnia mnie do tego, żebym ją sobie do domu wzięła?
Niestety, problem polega na tym, że dalej nasze społeczeństwo nie potrafi zrozumieć wartości czyjegoś tworu. Nie potrafi uszanować autora nawet najzwyklejsza wzmianką o jego nazwisku. To nie jest żadna promocja, to nie jest pokazanie uwielbienia dla rysownika, gdy bez źródła wstawi się jego pracę do galerii na facebooku, by zdobyć "lubię" to od znajomych.
Jednak chyba musi wiele czasu minąć, zanim ktoś zrozumie, że to nie wypada syfić na ławkach w parku.

PS Oczywiście, mimo iż byłam miła, ta znajoma mnie osunęła ze swojego facebooka. Cóż, jak dobrze, że mieszka za ścianą, będę miała dalej z nią kontakt!


piątek, 18 lutego 2011

Kilka proketów dla Restyle





Te projekty mojego autorstwa możecie zamówić w sklepie www.restyle.pl. Pierwszym był nadruk z Meduzą, mam do niego sentyment. Jednak najbardziej podoba mi się smok, a potem syrenka. Tak. Tak jest.

To miłe iść w takiej koszulce i usłyszeć od kogoś "ej, świetny nadruk". Bardzo miło.



poniedziałek, 14 lutego 2011