czwartek, 20 stycznia 2011

MM2

Druga część zlecenia z MM

środa, 19 stycznia 2011

MM


You're cut off

Jakiś czas temu naszła mnie ochota na obejrzenie programów reality show spod znaku VH1. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak tego jest dużo. Spin off od spin offu, program można zrobić ze wszystkiego. Od "szukania prawdziwej miłości" po wychowywanie żółwia.
To co mnie zainteresowało teraz to "You're cut off" - grupa typowych księżniczek, które mają za tatusiów prawników i chirurgów plastycznych zostają pozbawione pieniędzy, zabrano im karty kredytowe i mają się nauczyć zarabiać. Miejscami wygląda to nierealnie wręcz - chodzi tu o zachowanie tych kobiet. Znaczy, może naprawdę istnieją takie kobiety, które się boją dotknąć czegoś co jest warte mniej niż 1000 $?
Śmieszne bardzo, bardzo bawi mnie ich przerażenie, gdy nie mogą wziąć ze sobą swojej torebki LV. A przedmieścia uważają za getto.
Wygląda bardzo przerysowanie... ale po programach w stylu "Moje supersłodkie urodziny" to mnie już nic nie zdziwi, nawet to, że jedna z tych uczestniczek brzydzi się karmić własne dziecko.
Bo ona jest księżniczką. Która na te swoje pieniądze nawet nie zapracowała.
Mam większą tolerancję dla snoba, który zaharowywał się na śmierć, ze zarobić te swoje szesc zer na koncie, niż dla takich darmozjadów.
Ale wiecie co jest najzabawniejsze?
Że te wszystkie "królewny" wyglądają tandetnie i tanio.
Zero klasy, to boli.
Musze coś zrobić, żeby tych programów nie oglądać. Wyprany mózg... ale w sumie jakaś przyjemność.

Ach, to tak w odpoczynku od afery z demotywatorami.... bop wczoraj znowu zobaczyłam dwa podkradzione komiksy na "głównej" - aż ręce mi opadły.
Pewnie moje maile do administracji nic nie zdziałają, ale przynajmniej wiem, ze coś zrobiłam.


poniedziałek, 17 stycznia 2011

Znowu to samo

Nawet się nie zorientowałam, a czas tak szybko minął, ojej. Czasami chciałoby się wypić tak dużo kawy, żeby czas zatrzymać - w "Futuramie" podobno to działa.

Jednak nie do tego odnosi się tytuł tej notatki. Ponownie spotkałam się z sytuacją, kiedy ktoś popełnił plagiat tylko dlatego, żeby się "dowartościować". I to znowu w tym samym miejscu w internetowych zakątkach.

No czy ci ludzie się nie nauczą w końcu? To już trzeci raz z kolei w tym samym miejscu.
Nie jestem taki fajny naprawdę, to sobie zbuduje alter ego - to jakiś wirus przenoszony droga kropelkową jest, czy co? Jeśli masz problem ze sobą i chcesz się podbudować, to może zacznij budować swoje drugie "ja" w grach RPG albo pisz książki o sobie samym dodając do swej biografii zmyślone sukcesy.

A nie kradnijcie cudzą, ciężką pracę.

Nie dość, że ktoś podszywa się pod obcą osobę (cudze fotografie), kradnie cudze prace (rysunki), to jeszcze jest tak bezczelnie charyzmatyczny i dobry w swych oszustwach, że większość osób mu tak wierzy i daje mu namiastkę władzy pod znakiem moderowania forum. Ależ ten ktoś musiał być pełen satysfakcji, no nie potrafię sobie tego wyobrazić.

Dodatkowo bardzo denerwującą, i jednocześnie bardzo upierdliwą sprawą, jest to co dzieje się na "czołowych serwisach dla fajnych ludzi" czyli Komixxach i Demotywatorach. Ktoś znajdzie fajny obrazek w Internecie , nawet się nie wysili zobaczyć któż to stworzył i dowala do tego "puentę" czy "myśl" godną, naprawdę, Nobla! To jest smutne, kiedy widzi się rysunki i komiksy znajomych bezczelnie wstawione na te strony z wielkim logiem serwisu i cudnym podpisem mądrego gimnazjalisty. Najgorsze jest to, że nie ma się nad tym kontroli, takie sprawy wychodzą przez przypadek, a potem mało kto nawet przeprasza.

Nic nie dają podpisy i znaki wodne. A i jeszcze się usłyszy, że to "promowanie autora pracy".

No ja dziękuję, promocja na Demotywatorach. Czysty szał, panowie i panie! Całujmy ich po rękach.

Potem to autor musi się wysilać na pisanie maili do administratorów, żeby coś z sieci zdjęli. to jest absurdalne, że pokazując coś swojego trzeba tego jednocześnie bronić jak lwica swoich małych bo inaczej się nie da. Z jednej strony chcesz się podzielić, al musisz uważać, żeby ci zamiast palca całej ręki nie wzięli.

Naprawdę, ludzie, którzy nie mają co robić ze swoim wolnym czasem, i ich jedyny talent to przeróbka cudzych prac i wsadzanie ich na portale dla dzieci, które nie umieją angielskiego - powinni się trochę zastanowić, czy ten czas nie mogliby poświecić na coś innego. Np. wolontariat w hospicjum, albo wyjazd z misjonarzami do Afryki.

Człowiek aż się boi cokolwiek wstawiać do sieci, bo mogą ci to zaraz zabrać, jakby to twoje nie było.
Chwila, nikt nie podpisywał umowy "oddaje wszystko co moje gdy to pokaże w sieci" gdy zakładało się Internet w domu.

Tylko najgorsze jest to, ze się tego draństwa nie wyleczy. No nie ma siły.



To wszystko tak w odejściu od afery empikowej.