niedziela, 19 września 2010

Loca, Loca, Loca!

Na jednym z forów internetowych, na którym się udzielam (głównie z sentymentu) jest niezwykle interesujący dział z twórczością użytkowników. Oczywistością jest, iż tam spedzam czas, gdy już pokłócę się z resztą w offtopie. Pooglądam całkiem fajne pracki utalentowanych ludzi, zjadę jakieś bazgroły. Ale flame wars też są i to jak się zaczną, to na poważnie. 

Ostatnio miał miejsce dosyć przykry incydent. Pewna młoda osóbka zamieściła przerobione w photohopie fotografie - miały one imitować rysunki. Mimo, iż wszyscy uznali, że wciska nam kit, ta dalej szła w zaparte. Że to nie fotka z filtrem, to jej rysunki robione ołówkiem i ona nam to udowodni! Zaraz po tym jak się skończy u niej remont w domu i jak tylko znajdzie te prace, to nam da fotki tych rysunków na jej biurku! 

Jak śmiemy ją posądzac o kłamstwo! Wszak ona jest tak utalentowana, że ma swoją wystawę w Puławach w Domu Chemika. Nawet podała dokładną datę i godziny otwarcia. Aż z ciekawości sprawdziłam - w rozpisce Domu Chemika w tym czasie nie ma żadnej wystawy. W odpowiedzi dostałam komentarz : "bo to nie wystawa to wernisaż! I jeszcze mam wystawę w Lublinie i Wrocławiu!"

To było oczywiste, że dziewczyna ściemniała, aż pryzkro. Może ktoś się zastanawia, czemu w ogóle się angażuję w takie sprawy i wysilam się w przeszukiwanie spisu wystaw w Polsce. Prosta odpowiedź: taka tania, przyjemna rozrywka, zmieszać z błotem kogoś, komu się to należy. 

Tez jest drugi powód. Na tym samym forum, dosyć długi czas temu (rok temu?) pewna użytkowniczka otworzyła swój temat ze swoimi pracami - świetne, piękne projekty budynków, samochodów, mebli. Każdy był zachwycony, naprawdę. Prace były utrzymane w tym samym stylu, na tym samym poziomie co zawsze, pokazywała je regularnie. Każdy jej wierzył. Do czasu, ha ha.

Taki perfidny plagiat. Laska cały czas z nami pogrywała, prezentowała nie swoje prace, spijała śmietankę, pływała w pochwałach. Daliśmy się nabrać, w dodatku, przez tak długi czas udawało jej się z nas robic idiotów. Nic nie wskazywało na to, że to nie jej prace. Zawsze mówiła rzeczowo o tym co robi, z pasją, tak jej wierzyliśmy - zresztą to internet. Z oczu kłamstwa nie wyczytasz. 

Jak wpadła? 

Pokazując o jedną fotkę swojej osoby za dużo. jak się okazało, to nawet nie była jej twarz, tylko jakiejś miss traktorów czy coś. Pech chciał, że ktoś poznał tę dziewczynę ze zdjęć i poszło. Okazało się jakie kłamstwa nam sprzedała. To jak wygląda, kim jest i co robi.

Pytana czemu, odpowiadała, ze chciała się dowartościować, bo w życiu jest nikim. W sumie, nie mam pojęcia czy jej wierzyć. Chyba nawet nie chcę uwierzyć w taką historyjkę, chociaz na pewno tacy ludzie są.

Tak mnie to zastanawia, dlaczego ludzie myślą, ze przypisując sobie jakiś talent będa uznawani w towarzystwie? Nawet tym mało znaczacym, internetowym? Może nie zromumiem, bo ja sobie nigdy nic nie przypisałam.

Ach ten brak szczerości!

Ale pozostawmy to za sobą.

Dziś podziele się z Wami też rysunkiem, nie tylko moim marudzeniem.


4 komentarze:

  1. No ta, Ty się nie podszywasz, bo potrafisz rysować, duuh. A przecież jest w internetach wiele niedowartościowanych młodych osób (nie wiem, czemu zazwyczaj trafiam na dziewczyny), które podszyją się nawet pod autorkę słabego, blogowego fanfika, żeby tylko dostać pochwały i poczuć się kimś - to tak trochę jak z trafianiem do nowego, obcego otoczenia, w którym można mieć inny wizerunek, niż na co dzień, w szkole. Na przykład wizerunek artysty.
    Przynajmniej tak się mnie wydaje, bo ja, mimo, że moje prace posysają, nie wyobrażam sobie, żebym miała świsnąć cudze, mimo wszystko.
    I tak, należy im się, jak najszybciej trzeba takich zachowań oduczać.

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiem, wiem, to tka jakby nowe IP było czystą kartą i mozęsz byc kim chcesz. No neistety, prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw - ale i tak wszyscy czują się jak idioci, że dali się nabrać, a kłąmca sam znika bardzo szybko.

    OdpowiedzUsuń
  3. forum thesims rox

    OdpowiedzUsuń
  4. To tak samo, jak w przypadku fałszywych kont na nk czy facebooku - przedstawiających ewidentnie bogate amerykańskie nastolatki, z podpisem... Joasia z Bydgoszczy. Wcielanie idei Mary Sue w internetowy świat (a może i w życie): ja jestem brzydka i bez talentu, ale moja persona jest seksowną wokalistką i przy okazji ukochaną Roberta Patisona. I nie ma znaczenia, czy przedstawiają to jako "opko" czy najszczerszą prawdę, tak długo jak gwarantuje im stały przypływ zazdrości i zachwytu do podbudowania wątłego ego.

    Nie do końca potrafię zrozumieć, jak można czerpać satysfakcję z cudzych osiągnięć. Ale podejrzewam, że pozwola to też na odcięcie się od krytyki, "bo to przecież nie ja zrobiłam".
    I zostaje sama esencja czystej adoracji, najważniejsza wartość współczesnej kultury.

    OdpowiedzUsuń