czwartek, 30 września 2010

Testarossa

Czyżbyśmy byli pokoleniem, które ma za dużo, za bardzo ale i tak ciągle narzeka? I spłaca dług przez wieczna pępowinę. 

środa, 29 września 2010

Jailbreak


Zginę marnie w samotności.

Listen to that dance music!


Na pudelku coraz więcej newsów, ale i tak najzabawniejsze są dyskusje na stronie pudelka na facebooku. Te nic nieznaczące, mało istotne wypowiedzi małych ludzi, którzy nagle są specjalistami od wszystkiego. Nie żebym miała coś przeciwko, czasami tez lubię takiego kogoś poudawać. Ale to takie zabawne, kiedy główna wiadomość schodzi na dalszy plan, przez to, że nagle jakaś dziewczyna z fotką z dziubkiem zaczyna używać denerwującego "???" lub "...............................................". 
I potem jeden na drugiego bluzga, używając ślicznego zakończenia zdania "hmmmmmmmmmmmm????". Czy to nie urocze? 
A potem przychodza ci, którzy udają, ze są obok tego, piszą, ze "mają to w dupie". Odpowiada im ktoś "to po co tu piszesz". Ale te schematy są zabawne. I wszyscy myślą, że są wyjątkowi.
Ale z drugiej strony, od tego jest Internet! I czuję sympatie do tych ludzi, lubię się z nimi pobawić. Lubię pudelka. Al denerwują mnie te wielokropki!

Zastanawiam się jak nałożyć kolor na ten nowy rysunek. I czy dac jakieś tło - mam problem z tłem, pomocy, ratunku. Albo rozstawie puste, niech poudaje conceptarta. Może być? 

niedziela, 26 września 2010

No sex for Ben


So drama, so much drama. 

So there is no sex for Ben.

Aha.

Lubię rysować broń. Ale nie jestem w tym wyćwiczona i zajmuje mi to dużo czasu. No ale mam wielką frajdę wtedy.

Jestem mistrzynią w ukrywaniu nóg, których nie umiem narysować.

Ten pan sie pojawił w kolektywie nr 5 "Gra". Ale teraz go ulepszyłam, hohoho.

poniedziałek, 20 września 2010

Za linią wroga

Nie dalej jak wczoraj pisała o plagiatach i fałszach jakimi nas karmią, tylko pozornie, niewinne dzieci w Internecie. I też wczoraj znowu (ZNOWU) wzięłam udział w dyskusji na temat prac prezentowanych publicznie w różnych serwisach netowych. To się nie skończy...

Sprawa wygląda tak: 22-letnia, młoda, zdrowa dziewczyna, stwarza swoje alterego w postaci jakiegoś demona, mrocznego elfa, diablicy, czy innego dziwnego stwora. Do tego stwarza jej gamę znajomych, jej podbnych golemów. Tworzy komiksy z tymi bohaterami. Komiksy, które opierają się na gimnazjalnych żartach o seksie. Kto miał 13/14 lat zrozumie jaki musi czuć teraz wstyd wspominając te niezwykle hohoho, hihih, śmieszne żarty o, brzydko powiem, ruchaniu. 

Żaden z tego dobry komiks erotyczny, żadne dobre porno, ani wciągająca historia, która manewruje na płaszczyźnie szeroko pojętej seksualnosci człowieka. Nie. Po prostu głupie chichoty, no bo, ha ha, bohater założył stringi i jego siostra ma na niego ochotę.

Dodajmy do tego, że to jest KIEPSKO narysowane. Jak na osobę, która ma 22 lata i rysowaniem zajmuje sie od ok. 5, 6 lat (wiem, bo obserwuję ją od początku mojego bycia na DA) jest to coś strasznego. Niechlujne, bez stylu, no co ja będę mówić - dziewczyna nie ma talentu.

Ale nie o to chodzi - bo gdyby sobie to było gdzieś z boczku do szufladki, to by tak w oczy nie kuło. Ale tu sytuacja jest taka: autorka nie dość, że daje to do swojej galerii na Deviantarcie, to jeszcze ma komiks internetowy. Oczywiście, czytają go tylko jej znajomi i ją napędzają.

Czyli śmeichy chichy jak na korytarzu podczas przerwy w szkole.

Jasne, ja też robiłam komiksy i historyjki adresowane tylko dla moich znajomych, które tylko ich bawiły - ale nie dawałam ich pod publiczna ocenę. Bo umieszczając coś na serwisie mającym być tak zwanym porfolio automatycznie wyrażasz zgodę na to, aby ktoś obcy ocenił twoją twórczość, twoją kreatywność i zdolności. I niektórzy tego w ogóle nie rozumieją.

Nie napisze nic nowego mówiąc jak niektórzy reagują na jakąkolwiek krytykę.  

To loteria. Jedni zaakceptują to co powiesz, przyjmą to z honorem, inni będą z tobą dyskutować - kulturalnie lub nie. Bedą też ci co cię zignorują i ci co wpadną w histerię.

Nigdy nie wiesz na kogo trafisz. A jak już trafisz na tego, co jest tak zapatrzony w to co robi, że nie chce cię słuchać, co wtedy?

Napiszesz: "Moim zdaniem..." to w odpowiedzi usłyszysz: "To tylko twoje zdanie!"

Na wypowiedź "Nie podoba mi się..." dostaniesz smaczne "Jak ci się nie podoba to nie oglądaj!"

A dy chcesz sprzedać konkretne "W tym rysunku nie pasuje mi to i to" to przeczytasz: "Taki mam styl i już."

Panie, o panie, co wtedy robić? Dać sobie siana w ogóle z komentowaniem? Bez sensu, przecież będąc użytkownikiem Deviantarta mam święte prawo wypowiadania się o pracach innych. Komentować tylko te dobre prace? Ile razy można pisać to samo? Że wspaniałe i bardzo mi się podoba? 

Pisać tylko tym, którzy przyjmują dobrze krytykę? Jasne, znam takich, ale żeby na nich trafić, musiałam przejść gehennę z osobami robiącymi histerię.

I nie były to nastolatki i małe dziewczynki, to byli dorośli ludzie.

"Dorośli" ludzie, przepraszam bardzo...


niedziela, 19 września 2010

Loca, Loca, Loca!

Na jednym z forów internetowych, na którym się udzielam (głównie z sentymentu) jest niezwykle interesujący dział z twórczością użytkowników. Oczywistością jest, iż tam spedzam czas, gdy już pokłócę się z resztą w offtopie. Pooglądam całkiem fajne pracki utalentowanych ludzi, zjadę jakieś bazgroły. Ale flame wars też są i to jak się zaczną, to na poważnie. 

Ostatnio miał miejsce dosyć przykry incydent. Pewna młoda osóbka zamieściła przerobione w photohopie fotografie - miały one imitować rysunki. Mimo, iż wszyscy uznali, że wciska nam kit, ta dalej szła w zaparte. Że to nie fotka z filtrem, to jej rysunki robione ołówkiem i ona nam to udowodni! Zaraz po tym jak się skończy u niej remont w domu i jak tylko znajdzie te prace, to nam da fotki tych rysunków na jej biurku! 

Jak śmiemy ją posądzac o kłamstwo! Wszak ona jest tak utalentowana, że ma swoją wystawę w Puławach w Domu Chemika. Nawet podała dokładną datę i godziny otwarcia. Aż z ciekawości sprawdziłam - w rozpisce Domu Chemika w tym czasie nie ma żadnej wystawy. W odpowiedzi dostałam komentarz : "bo to nie wystawa to wernisaż! I jeszcze mam wystawę w Lublinie i Wrocławiu!"

To było oczywiste, że dziewczyna ściemniała, aż pryzkro. Może ktoś się zastanawia, czemu w ogóle się angażuję w takie sprawy i wysilam się w przeszukiwanie spisu wystaw w Polsce. Prosta odpowiedź: taka tania, przyjemna rozrywka, zmieszać z błotem kogoś, komu się to należy. 

Tez jest drugi powód. Na tym samym forum, dosyć długi czas temu (rok temu?) pewna użytkowniczka otworzyła swój temat ze swoimi pracami - świetne, piękne projekty budynków, samochodów, mebli. Każdy był zachwycony, naprawdę. Prace były utrzymane w tym samym stylu, na tym samym poziomie co zawsze, pokazywała je regularnie. Każdy jej wierzył. Do czasu, ha ha.

Taki perfidny plagiat. Laska cały czas z nami pogrywała, prezentowała nie swoje prace, spijała śmietankę, pływała w pochwałach. Daliśmy się nabrać, w dodatku, przez tak długi czas udawało jej się z nas robic idiotów. Nic nie wskazywało na to, że to nie jej prace. Zawsze mówiła rzeczowo o tym co robi, z pasją, tak jej wierzyliśmy - zresztą to internet. Z oczu kłamstwa nie wyczytasz. 

Jak wpadła? 

Pokazując o jedną fotkę swojej osoby za dużo. jak się okazało, to nawet nie była jej twarz, tylko jakiejś miss traktorów czy coś. Pech chciał, że ktoś poznał tę dziewczynę ze zdjęć i poszło. Okazało się jakie kłamstwa nam sprzedała. To jak wygląda, kim jest i co robi.

Pytana czemu, odpowiadała, ze chciała się dowartościować, bo w życiu jest nikim. W sumie, nie mam pojęcia czy jej wierzyć. Chyba nawet nie chcę uwierzyć w taką historyjkę, chociaz na pewno tacy ludzie są.

Tak mnie to zastanawia, dlaczego ludzie myślą, ze przypisując sobie jakiś talent będa uznawani w towarzystwie? Nawet tym mało znaczacym, internetowym? Może nie zromumiem, bo ja sobie nigdy nic nie przypisałam.

Ach ten brak szczerości!

Ale pozostawmy to za sobą.

Dziś podziele się z Wami też rysunkiem, nie tylko moim marudzeniem.


piątek, 17 września 2010

Green Fairy


A tak się bawimy w projektowanie strojów dla postaci.

poniedziałek, 13 września 2010

sobota, 11 września 2010

Sandpaper kisses

Dziś bedzie króciótko.

Mercy, tytułowa wampirzyca z nadchodzacego komiksu. Ktoś skomentował moją okładkę słowami, iż przypomina Polę Negri. Dlatego też dziś narysowałam jej portret inspirowany zdjęciami tej niezwykle eterycznej aktorki. Oczywiście, nie zmieniając nic w charakterze samej Mercy. Dalej wygląda jak niezadowolona z niczego suka.

piątek, 10 września 2010

Mercy


Garść informacji, które mogą Was zainteresować. A na pewno będzie mi łatwiej dawać link do tej notatki, niż 30 osobom odpowiadac na te same pytania.

"Mercy", czyli wampiry w nieco steampunkowym świecie lat 20/30, zostało napisane przez Steve'a Ahlquista, rysunki, concept arty, projekty postaci i otoczenia wykonuję ja. Jednak także mam wpływ na konstrukcję charakterów i osobowości postaci. Więc jakby nie było, nie ograniczam się do "przerysowywani" tekstu na kadry. To duży plus dla mnie, gdyż ja jestem cholerną indywidualistka i niestety czasami współpraca może mnie męczyć. Lecz tutaj wszystko układa się bardzo dobrze. Mam pewną swobodę.

Historia jest prosta - młoda kobieta o imieniu Mercy jest wampirzycą, która chce wtopić sie w tłum, nie wychodzić z cienia, żyć w spokoju (o ile się da tak życ będąc wampirem). Nie ma zamiaru rzucać sie w oczy, woli stac z boku - wszystko po to by jej nie spalili na stosie. Jednak jej plan się rypnał, gdy spotyka pewna Sarę, która raczej nie ma zamiaru siedzieć cicho. 

Pierwszy zeszyt został już ukończony i na 99% będzie wydany przez SLG Publishing (http://www.slgcomic.com/). Okładkę pierwszego numeru możecie zobaczyć powyżej. Pierwsza historia to praktycznie wprowadzenie, drugi zeszyt nad którym aktualnie pracuje rozwija większa akcję i wprowadza nas w faktyczną fabułę i przedstawia istotne postaci. Jednak sądzę że no. 1 nie jest tylko nudnym prologiem.

Zeszytów ma być 4. Jeżeli się spodobaja i przyjmą, będzie więcej. Na pewno zbiór tych 4 części bedzie wydane potem w jednym komiksie, z ładniejsza okładeczką i innymi bajerami. Cóż, wszystko przed nami.

Prawdopodobnie akcja promocyjna komiksu będzie miała miejsce w sieci sklepów Hot Topic (http://www.hottopic.com/), oczywiście przy dobrych wiatrach. Target? No cóż, nasze wampiry raczej sie nie świecą w słońcu i chętnie zjadają małe dzieci. Chociaż nie ukrywam, ze tematyka wampirów to coś co na pewno w małym procencie w dzisiejszych czasach się przyjmie w miare dobrze.

Na amym początku byłam sceptycznie nastawiona do tego, aby rysowac coś o wampirach. Ale fakt, iż będa to wampiry brutalne, nie cackające się z Bellami - to mnie w pewniem sposób przekonało. Plus fakt, iż mogłam skonstruowac ciekawe (tak mi się wydaje) postaci. Bardzo polubiłam małżeństwo Sary i Christiana Gespenst, w których stworzenie włożyłam chyba najwięcej serducha.I mam wielką nadzieję, ze Wam tez przypadną do gustu... jak cały komiks.

Zdaję sobie sprawę z tego, ze ta historia jest czysto rozrywkowa, jak muzyka pop, sama nie oczekuję od niej "och ach, kamienia milowego" w komiksach - ale przywiązałam się już do tego projektu.

Takie moje kolejne dziecko : )


piątek, 3 września 2010

Corvidea Doctors I

Pewne pomysły w naszych głowach dojrzewają bardzo długo. Niekiedy kilka lat. Po co?

Chyba po to, aby autor sam się upewnił, czy na pewno chce brać na swe barki dany projekt, czy podoła tej idei, która tak kiełkuje. Czasami po prostu czeka na odpowiedni moment, w którym uzna, ze jego umiejętności są wystarczające by podołać.

Bywa też, że trzeba wszystko powoli dopracować, chcąc zbudować duże uniwersum.


Corvidea Doctors, Stowarzyszenie, które niekoniecznie myśli o pacjentach, bardziej dba o wiedzę swych członków.

I chociaż to steampunk to ich stroje inspirowane są ubiorem ochronnym lekarzy z okresów plagi dżumy. Dlaczego? Może z bardzo ważnego powodu – maska w kształcie dzioba raczej nie jest przyjaznym widokiem dla majaczącego w gorączce.


Zapach ziół, opium, szczypce, nożyce i skalpele.

Nie choruj.

środa, 1 września 2010

Kapitanie, toniemy?







Nie, wydaje Ci się. Tak naprawdę płyniemy w bardzo dobrym kierunku i mamy się dobrze.