poniedziałek, 6 lipca 2009

Końca nie widać


Cieniuje, cieniuje i nie widzę końca. Niby lubię nakładać cienie i ogólnie bawić się światłem na materiałach i strojach ale... denerwuje mnie to, że coraz wolniej to robię. Ale za dużo szczegółów rysuję i sama jestem sobie winna. Te moje zboczenie, że mały, pieprzony guziczek, musi mieć dwie warstwy cieni plus światło. Męczące to, potem i tak tego nie widać na pomniejszonym obrazku, ale nie! Ja musze to zrobić bo w nocy spać nie będę mogła.

Jeszcze troszkę i gotowy rysunek... jeszcze troszkę i tekstura. Tak, musi być tekstura. Czasami nie wiem po co się tak staram jak i tak nie jestem zadowolona z efektów.

Jak już mowa o spaniu. Idę spać. A co.

PS Nie wiem czemu, ale blogspot mi strasznie jakosc kolorów psuje. Link, link!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz