piątek, 24 kwietnia 2009

Szeroko pojęta socjologia i Ryś


Słuchanie Johna Frustiante i picie kawy o tej porze jest czynnością bardzo przyjemną, na pewno miałabym wspaniały humor, gdyby nie to, że dzisiaj czekają mnie gigantczne porządki i kolos w przyszłym tygodniu. Ale cóż, może przez moment skupię się na czymś innych. Chociaż dzisiejszy wykład z historii socjologii nie napawa mnie optymizmem.

Bo jak się cieszyć, słysząc słowa, że "wykłady mają nas tylko zachęcić do nauki i większosć zagadnień na egzamin mamy opracowac sami"? Czyli, że co... NIE MA SKRYPTU?! Może jeszcze mam się uczyć?

A ja myślałam, ze to metody i techniki badań socjologicznych to zabójczy przedmiot. Dziś mnie wyprowadzono z błędu. 

Ale mówi sie dalej i płynie się dalej. 

Prawda jest to, że faktycznie, wykłady to przydatna rzecz ale jeśli chodzi o kreatywność pozasocjologiczną. Przygotowana dziś byłam, czysta karteczka była, naładowany ołóweczek i pomysł jako taki. Jakoś ten czas zleciał i powstał pani z tyłkiem Kim Kardashian - a co, na szczudłach ma latać po tych lasach? Chudzina by nie dała rady na akcjach odbicia jakiegoś ważnego chipu czy cholernie tajnej teczki z reki Koreańczyków. Albo Chińczyków, oni zawsze mają cos tajnego.

Lady Ryś. Lynx - strasznie fajna nazwa.

1 komentarz: