wtorek, 21 kwietnia 2009

Przemoc w wielkim mieście


Jeżeli  większosć twórców i "twórców" posiada swoje blogi, dzienniki, journale by lansować siebie, swoją facjatę i dzieła, to dlaczego ja bym tak nie mogła? Wiem, wiem, trochę późno i pewnie za chwilkę będzie to juz niemodne, ale chociaż przez moment nacieszę się własną kreatywnością.

Ostatnimi czasy miałam lekki zastój twórczy, blok artystyczny. W sumie nie robiłam żadnych "poważnych" prac, jak już coś rysowałam to drobne szkice, próby, projekty, nic istotnego na pierwszy rzut oka. Chyba szukałam czegoś co mnie zainteresuje na tyle, by sie w to wciągnąć jak kiedyś w serię "Konstanty wraca do domu".

Co z tego wyszło? Ano, może sporo. Porobiłam parę szkiców, które mam zamiar przeobrazić w kolorowe prace. Tyle, że to cholerstwo za dużo czasu zabiera. Czasami chcę się sama pobić za to, ze sobie utrudniam życie rysując tyle szczegółów na mało istotnych elementach obrazka. Ale co zrobić, bawi mnie to. Przez pierwsze 10 minut.

W każdym razie, chcę te moje nowe rysunki zamknąć w jednej serii. "Przemoc w wielkim mieście". Tytuł można sobie interpretować jak kto chce i jak mu wygodnie. Nie jestem kluczem egzaminacyjnym by coś narzucać. 

Stresowałam się strasznie co to będzie, oj co to będzie, gdy przyjdzie mi już robić lineart. Wszak to zawsze mi zajmuje najwięcej czasu. Bałam się tych budynków, lini i szczegółów w szkicu. No i samochodu. Ja nigdy nie lubiłam takich rzeczy rysować. Wole ubrania. Ale o dziwo najlepiej się bawiłam przy tuszowaniu architektury. Jakoś tak, na luzie do tego podchodziłam, spokojnie, bez zdenerwowania kładłam kolejne proste linie. Oczywiście, czasami się gubiłam i trzeba było niektóre rzeczy rysować po 5 razy ale... dalej nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego nagle polubiłam coś co mnie zawsze odstraszało.

Ale groszku nie polubię - od wielu lat mnie obrzydza i obrzydzać dalej będzie. No, moze nie aż tak drastycznie jak to brzmi...

                 

Klik! 

Tu będę musiała jeszcze poprawić kobiety, perspektywę no i samochód powiększyć z przodu. Wybaczcie, że na srodku taki dziwny cień, gdyż skanowane dwa razy i łączyłam - format A3. Mój malutki skaner jest tylko na A4. Ach te złośliwe formaty!

             

Klik!

No a tu usiłowałam zrobić coś "filmowego". Nie wiem czy jestem zadowolona. Okaże się dopiero gdy skończę kontur a potem kolor. W każdym razie, chyba w tym obrazku podoba mi się tylko broń. Którą swoją droga, pokochałam szkicować.

Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie... raczej perspektywa zblizającego się maja i nauki nie napawa mnie optymizmem, że uda mi się przed wakacjami zacząć serię. Ale trzeba mieć tę głupią nadzieję, prawda?

Trzymajcie sie ciepło i uważajcie na drogach.

6 komentarzy:

  1. Jak miło zobaczyć znajomą twarz ;) Witaj Kasiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ladne. wytwalosci zycze.

    na moim co najwyzej zjedza jakas lolitke z groszkiem i marchewka. ;]

    dobrego,
    badi

    OdpowiedzUsuń
  3. różowa pani z uzikami mnie ujęła, ale czy mi się wydaje, czy ten pan z dołu jest na motorynce..?

    OdpowiedzUsuń
  4. na focie to na motorynkę nie wygladało... Google mnie oszukało!

    OdpowiedzUsuń
  5. no kółeczka jakieś takie tyci tyci wyszli... jak w pierdziawach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach, od czego jest photoshop? Kliku klik i po sprawie, większe jest.
    Dzięki że zauważyłeś.

    OdpowiedzUsuń