niedziela, 6 grudnia 2009

Stare nowości

Jakoś nie potrafiłam zabrać się za napisanie notki o tym, ze w końcu uporałam się z pracą "Rewolwerowiec". Robię to teraz. Obok możecie zobaczyć moje wspaniale nałożone kolorki, dodam też link do DeviantArt, żeby sobie nabić wejścia na stronę. Jednak muszę popracować nad wykończeniem... Ale to może za jakiś czas, albo przy następnym rysunku. Jakoś natłok zajęć nie pozwala mi na poprawki, nawet te malutkie.
Plus w ramach relaksu przed podjęciem się ważniejszych spraw niż bazgrolenie byle czego, skrobnęłam niezobowiązujący rysunek. Nie wiem, miałam ochotę na narysowanie czegoś uroczego. Chyba mi wyszło, bo to jeden z niewielu rysunków wykonanych przeze mnie, na które mogę patrzeć dłużej niż 3 minuty. Co nie zmienia faktu, ze i tak
nie jestem z niego do końca zadowolona.
Teraz z ważniejszych rzeczy: jakiś czas mogę być bardzo nieuchwytna na gadu, skypie, mailu. To wiąże się
ze zbyt dużym natłokiem wszelakich intelektualnych obowiązków. Moi wykładowcy chyba raczać sobie jaja robić, myśląc, że wykonam na czas wszystkie zadane projekty, mając na głowie pracę licencjacką. HaHa, świetny dowcip, profesorze M. "Ja wam się pochwalę" S. Dodatkowo ciągle pracuję nad projektem "Mercy", które pierwszy rozdział muszę narysować do stycznia/ewentualnie pocątku lutego. Więc tylko podwinąć rękawy i jazda. Niedługo chyba założę osobny blog dla tej serii, by tam zamieszczać moje concept arty, szkice i wszystkie inne prace. Ale to muszę jeszcze ustalić ze scenarzystą.
Jakby ktoś pytał, kto pisze scenariusz - Steve Ahlquist, mozecie sobie go "wygoogla", żeby mi nie zarzucać, że mam jakieś urojenia, że tak naprawdę to wielka bujda z tym komiksem. Wcale nie!
Zobaczycie, oj tak, tak.
Macie się cieszyć ze mną, a nie wciąż sceptyczne nastawienie do moich malutkich osiągnięć...

Wesołego Mikołaja, dzieci! : D

niedziela, 22 listopada 2009

Detale


Wreszcie skończyłam ten przeklęty kontur. A i tak nie jestem zadowolona. Mam wątpliwości, czy na ścianie, za kolesiem w beczce, nie dorysować okna.  I czy czegoś nie poprawić w kobiecie. Tak jakby mi w niej coś nie gra. Z mechanicznej ręki jako tako jestem zadowolona, w tle nie będę dawać zbyt wielu szczegółów tak, żeby mechanizm się nie zlewał i nie zatracił. Przecież to o tę rękę tu chodzi!

Siedzę sobie tak teraz, słuchając OST-a z Tomb Raidera (kilku, nie konkretnego) i mam wielką ochotę narysować Larę w jakiejś dżungli... jaskini... ale to musi poczekać. Przede mną zrobienie referatu i parę innych spraw. I mechaniczny raptor.

Wspominałam już, że pracuję nad mechanicznym raptorem? Nie? No to pokaże szkic kiedyś tam. Jak mi przyjdzie ochota na skanowanie.


piątek, 20 listopada 2009

Helena Wiktoria


Wypadałoby coś wreszcie napisać.  Może na sam początek to, ze skończyłam kolejną pracę. Oraz że siedzę nad następną. I następną. I następną.

Tyle się tego nazbierało, że nie wiem kiedy to wszystko skończę. Do tego przyszedł jeden pełnometrażowy projekt do USA, nad którym muszę przysiedzieć bo to moja wielka szansa. I bardzo by mi było miło, gdybyście trzymali za mnie kciuki : ) Jak nazbieram dużo szkiców koncepcyjnych to je tutaj zamieszczę.

Na horyzoncie praca licencjacka. "Postaci z gier wideo jako ikony i symbole kultury graczy". I jeszcze nic nie napisane, prócz tytułu. Coś czuję, ze będę mało sypiała do czerwca... Trochę chyba z własnej winy.

Na razie skupiam się na tym co tu i teraz. Oby mi to tylko na dobre wyszło.


środa, 28 października 2009

Doktor Wilk



Wreszcie skończyłam pracę, nad którą siedziałam łohohoh i jeszcze dłużej. Myślałam, ze porzucę ją w połowie drogi do finiszu, bo miałam w głowie inne, lepsze pomysły... Ale się wzięłam w garść i skończyłam.

Oto wynik tej mojej walki.

Nie wyszło tak, jakbym chciała. Nigdy nie wychodzi. Miało być więcej, miało być bardziej steampunk. Może jednak potraktuję tę pracę jako pewien eksperyment. Taki przedsmak. W głowie mam inne, barwniejsze koncepty, także z tymi bohaterami. Muszę jednak się spiąć i wykonać je szybko, złapałam się na tym, że rozwlekam w czasie rysowanie. A to źle. Kiedyś robiłam to szybciej, sprawniej. Tak czy inaczej, możecie się spodziewać więcej i bardziej niż zwykle.

Smacznego.


poniedziałek, 5 października 2009

I po MFKiG



Było miło, mogło być lepiej, ale i tak nie mam co narzekać. Przynajmniej mogłam wypróbować Wacomy i zdecydować się na zakup nowego tabletu. Co do komiksów - to ja nigdy nie mam na nie kasy, to jest bardzo smutne. 

Niestety, podróż pociągiem tak mnie wykończyła w sobotę, że nie byłam w stanie wytrzymać nocy z soboty na niedzielę i rpzez to zasnełam o 11. I ominęło mnie pidżama party na korytarzu w ŁDK. No cóż, będę musiała to jakoś nadrobić, kiedyś. Może w końcu coś się tu, na Śląsku zacznie z komiksami dziać i komiksowa społecznosć wpadnie do mnie? 

Ale nie do mieszkania, nie zmieścicie się. 

Dodaję dwie duże prace, szkice, które dokończę, mam nadzieję, na nowym tablecie. Oczywiście steampunk.

sobota, 19 września 2009

Bardzo zły humor



Zepsuty tablet, problemy z komputerem (na szczeście już nieaktualne) i problemy z uczelnią i egzaminami. Nawet nie chce mi się juz narzekać.

Dwa nowe rysunki, na A3, mam nadzieję, że zdołam robić kontura i nałożyć kolor. Już planuję następny szkic, a nie mama nawet jak skończyć tych.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Łowca nagród - gotowe


Wreszcie koniec - tu lepsza jakosć na DA.

Przez jakis czas będe poza zasięgiem internetowym. Najpierw komputer do serwisu, poem wyjazd do Zakopanego. Ale mam nadizeję, ze przed końcem wakacji skończę jeszcze jeden rysunek. Na pewno wrzucę tu szkice.

sobota, 15 sierpnia 2009

Leniwa sobota



Czuję sie jakby była leniwa niedziela a tu dopiero sobota. Cóż, i tak mam wrażenie, ze czas za szybko leci. To niedobrze. Bardzo niedobrze. Wszystko w pośpiechu, na ostatnia chwilę, w stresie. Mimo iż mam wakacje. 

W przyszłym tygodniu wyjazd do Zakopanego a wcale nie czuję ulgi. Zobaczymy jak mi minie, czy na chwilkę zapomnę o małych kłopotach. I wrześniu, który zepsuł moje plany i plany innych osób. Bywa.

Wczoraj dla relaksu machnęłam cos w photoshopie. Moją stara postać, którą stworzyłam razem z J.T. dawno temu. Pani Bosman, joł hoł. Przypomniała mi jak bardzo lubię pirackie klimaty i dlatego ostatnio na marginesach moich wszelakich notatek pojawia sie jej facjata. I reszty załogi. I butelka rumu! Pewnie wykorzystam ją jako postać do rysowanej gry przygodowej, która mam zamiar robić na TO WSPANIAŁE FORUM! : D

Jak tylko skończę rysunek z łowca nagród z Weird West to zabiorę się za coś z Panią Bosman. 

środa, 5 sierpnia 2009

Nic nowego


Od tygodnia siedzę we Wrocławiu, i szczerze powiem, nie chcę mi się nic. Bo jest za fajnie. Nie ma to jak spędzać czas na graniu na cudzym Xboxie. Ale też korzystam ze wspaniałego tabletu LCD Wacoma od J.T. Cudo. CUDO to jest ja wam powiadam. Świetnie się na nim pracuje. Dzięki niemu nałożyłam kolor na ostatnio stworzony kontur.

Mimo, iż w miarę szybko mi poszło, raczej nie skończę tej pracy przed powrotem do Katowic.
Właśnie mi się przypomniało, że mam zrobić pasek na Bitwy komiksowe

wtorek, 28 lipca 2009

Detale


Proszę nie pytać czy mi się chce. Wciąż mam poczucie,  że za mało szczegółowa praca. Teraz mnie kolor czeka. Wpadł ktos na pomysł co ma byc w tle poprzedniej pracy, w poście niżej? Nie? Wiedziałam!

poniedziałek, 27 lipca 2009

Robot i Brygida, ale bez tła.


Nie lubię sytuacji, gdy jestem zadowolona z narysowanej postaci, ale nie mam pomysłu na tło. Frustrujące to. Może ktoś mi podpowie, albo wpadnę na pomysł w środku nocy, gdy znowu nie będe umiała zasnąć. Tak, format A3, skanowane dwa razy, nie chcę mi się poprawiać tego pieprzonego światła.

Teoretycznie powinnam zajmować się zupełnie innymi rzeczami, ale nie potrafie oderwać się od rysowania tej dziewczyny. Mam ochote narysować ją jeszcze jeden raz. Albo obejrzec jakiś dobry film.

"Mroczna wieża", którą czytam wciąż mnie zaskakuje. Tam jest wszystko. I tak przyjemnie obleśne.

Na zakończenie, tak na dobry wieczór i pewnie dobranoc - jedna z moich ulubionych scen filmowych. 

Paul Allen: Is that a rain coat?
Patrick Bateman:
Yes, it is! 

piątek, 24 lipca 2009

Bez Tytułu :C


Lubię rysować na formatach większych niż A4, pozwala mi to na zabawę w detale. Ale minus jest jeden i to wielki - muszę skanować na dwa razy a potem nieudolnie łączyć w programie graficznym. Znaczy, nie jest to takie trudne, ale zawsze jest tak, że każda cześć obrazka skanuje się inaczej, w innym świetle i kontraście, chociaż wszystkie ustawienia są takie same. 

Ogólnie mówiąc - nie lubię skanowania. 

Ale lubię potem poprawiać sobie szkice w photoshopie. Tu akurat łeb konia, ha ha, jak widać, prawda? Niech Bóg błogosławi tego, kto wymyślił narzędzie "Free transform", bez niego jak bez ręki. Ale i tak pewnie jeszcze poprawię ten szkic zanim wezmę się za kontury.

Teraz coś z mojego świata bardziej oddalonego od rysowania - zabrałam się za czytanie "Mrocznej Wieży" Kinga. Już od jakiegoś czasu się za to chciałam zabrać, ale w całej Bibliotece Śląskiej zawsze była wypożyczona i trza było czekać. Się doczekałam. Na razie jest dobrze, nie znudziło mnie a to wróży powodzenie w czytaniu. I tak sama tematyka mnie cholernie zachęciła. Ta książka łączy w sobie wszystko to co kocham. 

Drugi punkt: byłam na "Wrogach publicznych". Film dobry, przyjemny, był Depp, był Bale. Oczywiście, czuję niedosyt pewien i odrzucał mnie wątek miłosny. Ale co by nie mowić o tym filmie, to jedno jest pewne - ma genialną muzykę. Teraz już wiecie, czego będę słuchać przez najbliższe dni. Złapałam się też na tym, że bardziej polubiłam bohatera granego przez Bale'a niż Dillingera w wersji Deppa. O Boże. Dlatego może czułam niedosyt. Bo nie rozwinęli tej postaci. Hm. No tak.

Smacznego. 

środa, 15 lipca 2009

Moda steampunk




Jak widać dalej bawię się w steampunk. Tym razem Parę strojów. Będzie więcej, a te co mają zrobiony kontur zamierzam pokolorowac i cienie nałożyć. Czyli trochę pracy. 

W internecie jest dużo prac nawiązujących do takiej mody, ale... właśnie mam jedno "ale". Wielu twórców zapomina, ze steampunk to przede wszystkim XIX wiek (ewentualnie początek XX) i nie trzymają się realiów. tak, tak, to science fiction, ale jak widzę dready, kolczyki w wardze i mini spódniczki w stylu steampunk... taka moda to nie tylko koła zębate i klucze gdzie popadnie. Prócz gorsetu kobieta musi mieć suknię, koronki, mnóstwo materiału... no tak, gogle są obowiązkowe, oczwiście. 

Cóż, pewnie przez długi czas jeszcze będa mieszać cyber ze steam. Ja idę swoją drogą.

środa, 8 lipca 2009

Nareszcie!



Tak drodzy państwo, wreszcie skończyłam rysunek pt. "Robot domowy". I zapewniam, że nie jest to ostatni rysunek w tej stylistyce. Zamieszczam wersję podwójną - w podstawowym kolorze i po zastosowaniu tekstury. Żeby troszkę klimatu dodać. Chciałam póżniej zastosować sepię , ale żal mi było mojego kolorowania...

Postacie, które widać na załączonym obrazku jeszcze pojawią się na innych moich pracach, jak i sam robocik Edward. Czuję do niego sympatię.

Wersja na deviantart: Link, link!

Może uda mi się w niedługim czasie pokazać nowe linearty z projektami strojów steampunkowych i wtedy mozecie liczyć na parę słów ode mnie na temat denerwującej maniery twórców obracających się w tej stylizacji.

A teraz, smacznego.

poniedziałek, 6 lipca 2009

Końca nie widać


Cieniuje, cieniuje i nie widzę końca. Niby lubię nakładać cienie i ogólnie bawić się światłem na materiałach i strojach ale... denerwuje mnie to, że coraz wolniej to robię. Ale za dużo szczegółów rysuję i sama jestem sobie winna. Te moje zboczenie, że mały, pieprzony guziczek, musi mieć dwie warstwy cieni plus światło. Męczące to, potem i tak tego nie widać na pomniejszonym obrazku, ale nie! Ja musze to zrobić bo w nocy spać nie będę mogła.

Jeszcze troszkę i gotowy rysunek... jeszcze troszkę i tekstura. Tak, musi być tekstura. Czasami nie wiem po co się tak staram jak i tak nie jestem zadowolona z efektów.

Jak już mowa o spaniu. Idę spać. A co.

PS Nie wiem czemu, ale blogspot mi strasznie jakosc kolorów psuje. Link, link!

sobota, 4 lipca 2009

piątek, 3 lipca 2009

Jestem zła


Oblałam egzamin, boję się poprawki i komputer jak nie naprawiony, tak nie naprawiony. A dokładniej monitor dalej wie swoje lepiej i uznał, ze nie mogę grywac w gry nawet w wakacje. Teoretyczne wakacje. W dodatku nie umiem sie wziąć w garść i dokończyć rysunków. A czekają mnie jeszcze komiksy do zrobienia. jeden do "Kolektywu", drugi na konkurs, na którym i taknic nie zyskam. Tylko przekręcone nazwisko.

sobota, 13 czerwca 2009

Robot domowy


Zastanawiam się, czy aby nie założyć osobnego bloga do umieszczania moich steampunkowych projektów, bo robi się ich coraz więcej.

Tutaj mamy Bridget (ta pannica w lokach) i jej siostrę dla-której-nie-mam-jeszcze-odpowiedniego-imienia. Oraz ich robot domowy - Edward.

Jest lespzy niż ten świecący się brokatem, ha ha, taki żart.

środa, 10 czerwca 2009

Sklejka


Jestem głodna, zamiast się uczyc oglądam The Big Band Theory, bazgram na marginesie, nic konkretnego nie wychodzi i dochodzę do wniosku, że muszę wykasować wszystko w mojej galerii na DA i zacząć wszystko od nowa. 

Od jakiegoś czasu naprawdę chcę narysowac coś Steampunkowego no ale wciąż nie mam pomysłu. Znaczy, postać mam ale sytuacji zero.

Arrrrrrg.

wtorek, 26 maja 2009

Rozejść się, nic się tu nie dzieje!


Tak szybko miedzy czayteniem ksero. Praktycznie nie zamieszczam takich "glówek" w moich galeriach no ale od czego jest blog. Miały takie miniaturki być, ale nie SD ani mega mangowe. W każdym razie, takie rysowanie mnie relaksuje i nie jest zobowiązujące.

niedziela, 24 maja 2009


Ostatnio w ogóle nie mam czasu na nic, a co dopiero rysowanie. Jedną pracę męcze już od kilku tygodni, robiąc ją po trochu... Marze o tym, żeby przez kilka godzin siedzieć przy tablecie i po prostu cieniować. Ale zamiast tego, muszę uczyć się na poprawki kolokwiów i pierwsze egzaminy, które nam dowalili na początek czerwca. Plus pisać dwie prace semestralne.

A żeby było śmieszniej, sesja wcale nie skończy mi się wcześniej. Tylko ostatniego dnia miesiaca. ślicznie, czyż nie? 

Muszę doliczyć także egzamin CAE, który MUSZĘ zdawać teraz, w terminie letnim. O nie, bo nie mogę w zimowym. Nikogo nie obchodzi to, że prędzej zesram się z przepracowania niż zdam na A+.

I jeszcze zdenerwowała mnie Cenega. Od jakiegoś czasu mają wyprzedaż gier w sklepie internetowym i wyłapałam niezłe okazje. Gra przeceniona z 89 zł na 9.99 zł. Co z przesyłką mi wyszło 19.99 zł. Byłabym głupia, gdybym nie za zamówiła. Problem jednak polega na tym, iż kochana Cenega chyba o mnie zapomniała i nie posłała mi maila zwrotnego z akceptacją zamówienia i od 4 dni czekam na numer konta na które mam przelać ciężko wycyganione pieniadze. Ale cóz, poczekam jeszcze. A potem zadzwonię do nich i ich opieprzę.

Bo ja chcę już, zeby moja kolekcja przygodówek się powiększyła o "Sinking Island". I tak wiem, że w to teraz nie zagram, dopiero w lipcu, no ale, chcę to mieć już na półce.

Mimo stresu, niepowodzeń i zdenerwowania jest kilka pozytywnych aspektów mijającego tygodnia. Dowiedziałam się,  że będzie "Sybiera III".

I jako tako opanowałam nowy rodzaj cieniowania kolorowych obrazków. Mnie się podoba, nie wiem tlyko jak oczami innych to wygląda.

Boże, proszę, daj mi trochę więcej czasu, chcę w końcu zaczać pisać jakiś konkretny scenariusz!

środa, 13 maja 2009

Bitwy komiksowe


www.bitwy.com -- tutaj lepsza wersja, większa, a jak.

Kocham dręczyć Freemana, to takie... hermetyczne i geekowe.

wtorek, 5 maja 2009

Motyw Drogi


Nareszcie skończyłam. Dla www.motywdrogi.pl

Teraz czeka mnie mnóstwo innych rysunków do skonczenia... a gry, które mam zainstalowane mnie kuszą.

"Zagraj we mnie, zagraj, wiesz, że w końcu chcesz mnie skończyć! AAaAAAaaaAArg!"

Muszę być silna.

Zaraz jak tylko skończe kolejna misję w "San Andreas".

wtorek, 28 kwietnia 2009

Lineartu kawałek


Denerwują mnie ludzie, którzy ciągle plują się o to, ze ktoś ich skrytykował. Trudno, każdy ma prawo do swojej opinii, nawet jeżeli to jeden dziad.

Boli? Trudno, musi czasami. Mnie się też wiele razy oberwało. Ale czy sie pocięłam czy prowadziłamwielkie wywody na forach rodem z gimnazjum? Niektórzy chyba nie wyszli z okresu dojrzewania.

Szerząca się hipokryzja - z jednej strony nie chca krytyki a krytykują krytykujących. Absurdu część dalsza.

Zaczęłam nowy lineart.  ale skoncze pewnie dopiero w długi weekend po morderczym kolokwium z historii socjologii.

Bedzie nowe cieniowanie, lepsze kolorki - mam nadzieję.

sobota, 25 kwietnia 2009

Lady Croft


Znowu to samo - zamiast zająć się czymś, co sprawi że zdam na następny semetr to siedzę i zajmuję sie czymś co mi na to nie pozwoli. Ale jakoś mi nie jest smutno i źle z tym. 

Zawsze byłam wielką fanką serii Tomb Raider - wiążą się z tym wspomnienia z dzieciństwa, gdy człowiek nie miał problemów i wszystko było idealne. Ach, tak, te popołudnia u koleżanki przy jednym blaszaku, czy u kolegi na pierwszym PlayStation. Gdzie ta magia dzisiaj?

Chociaż z drugiej strony cieszę się,  że mam już te 20 lat i moge się rozkoszować w pełni nowymi częściami przygód pani archeolog, która była moja pierwszą idolką i jest nią do dzisiaj. Gdybym mogła tylko znaleźć te stare prace z panną Croft, które rysowałam mając 8 czy 9 lat... to by było bezcenne.

No ale macie teraz coś bardziej aktualnego. Nie moge znaleźc czasu by pokolorować. Mam nadizeję, ze niedługo ktoś mi trochę wolnego czasu odda. Jacyś chętni?

A obiadu jeszcze dziś nie jadłam.

piątek, 24 kwietnia 2009

Szeroko pojęta socjologia i Ryś


Słuchanie Johna Frustiante i picie kawy o tej porze jest czynnością bardzo przyjemną, na pewno miałabym wspaniały humor, gdyby nie to, że dzisiaj czekają mnie gigantczne porządki i kolos w przyszłym tygodniu. Ale cóż, może przez moment skupię się na czymś innych. Chociaż dzisiejszy wykład z historii socjologii nie napawa mnie optymizmem.

Bo jak się cieszyć, słysząc słowa, że "wykłady mają nas tylko zachęcić do nauki i większosć zagadnień na egzamin mamy opracowac sami"? Czyli, że co... NIE MA SKRYPTU?! Może jeszcze mam się uczyć?

A ja myślałam, ze to metody i techniki badań socjologicznych to zabójczy przedmiot. Dziś mnie wyprowadzono z błędu. 

Ale mówi sie dalej i płynie się dalej. 

Prawda jest to, że faktycznie, wykłady to przydatna rzecz ale jeśli chodzi o kreatywność pozasocjologiczną. Przygotowana dziś byłam, czysta karteczka była, naładowany ołóweczek i pomysł jako taki. Jakoś ten czas zleciał i powstał pani z tyłkiem Kim Kardashian - a co, na szczudłach ma latać po tych lasach? Chudzina by nie dała rady na akcjach odbicia jakiegoś ważnego chipu czy cholernie tajnej teczki z reki Koreańczyków. Albo Chińczyków, oni zawsze mają cos tajnego.

Lady Ryś. Lynx - strasznie fajna nazwa.

wtorek, 21 kwietnia 2009

Przemoc w wielkim mieście


Jeżeli  większosć twórców i "twórców" posiada swoje blogi, dzienniki, journale by lansować siebie, swoją facjatę i dzieła, to dlaczego ja bym tak nie mogła? Wiem, wiem, trochę późno i pewnie za chwilkę będzie to juz niemodne, ale chociaż przez moment nacieszę się własną kreatywnością.

Ostatnimi czasy miałam lekki zastój twórczy, blok artystyczny. W sumie nie robiłam żadnych "poważnych" prac, jak już coś rysowałam to drobne szkice, próby, projekty, nic istotnego na pierwszy rzut oka. Chyba szukałam czegoś co mnie zainteresuje na tyle, by sie w to wciągnąć jak kiedyś w serię "Konstanty wraca do domu".

Co z tego wyszło? Ano, może sporo. Porobiłam parę szkiców, które mam zamiar przeobrazić w kolorowe prace. Tyle, że to cholerstwo za dużo czasu zabiera. Czasami chcę się sama pobić za to, ze sobie utrudniam życie rysując tyle szczegółów na mało istotnych elementach obrazka. Ale co zrobić, bawi mnie to. Przez pierwsze 10 minut.

W każdym razie, chcę te moje nowe rysunki zamknąć w jednej serii. "Przemoc w wielkim mieście". Tytuł można sobie interpretować jak kto chce i jak mu wygodnie. Nie jestem kluczem egzaminacyjnym by coś narzucać. 

Stresowałam się strasznie co to będzie, oj co to będzie, gdy przyjdzie mi już robić lineart. Wszak to zawsze mi zajmuje najwięcej czasu. Bałam się tych budynków, lini i szczegółów w szkicu. No i samochodu. Ja nigdy nie lubiłam takich rzeczy rysować. Wole ubrania. Ale o dziwo najlepiej się bawiłam przy tuszowaniu architektury. Jakoś tak, na luzie do tego podchodziłam, spokojnie, bez zdenerwowania kładłam kolejne proste linie. Oczywiście, czasami się gubiłam i trzeba było niektóre rzeczy rysować po 5 razy ale... dalej nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego nagle polubiłam coś co mnie zawsze odstraszało.

Ale groszku nie polubię - od wielu lat mnie obrzydza i obrzydzać dalej będzie. No, moze nie aż tak drastycznie jak to brzmi...

                 

Klik! 

Tu będę musiała jeszcze poprawić kobiety, perspektywę no i samochód powiększyć z przodu. Wybaczcie, że na srodku taki dziwny cień, gdyż skanowane dwa razy i łączyłam - format A3. Mój malutki skaner jest tylko na A4. Ach te złośliwe formaty!

             

Klik!

No a tu usiłowałam zrobić coś "filmowego". Nie wiem czy jestem zadowolona. Okaże się dopiero gdy skończę kontur a potem kolor. W każdym razie, chyba w tym obrazku podoba mi się tylko broń. Którą swoją droga, pokochałam szkicować.

Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie... raczej perspektywa zblizającego się maja i nauki nie napawa mnie optymizmem, że uda mi się przed wakacjami zacząć serię. Ale trzeba mieć tę głupią nadzieję, prawda?

Trzymajcie sie ciepło i uważajcie na drogach.